Zmartwienia leśnych duszków

Scenariusz inscenizacji o tematyce ekologicznej

Opracowanie Ewa Kozłowska

 

Chór śpiewa:

Szumią w lesie stare drzewa,

kos piosenkę z nami śpiewa.

Śpiewaj, śpiewaj tak jak on

din, don, din, don, din, don (bis)

Siedzi czyżyk na gałązce

szpak zaprosił go na koncert.

Śpiewaj, śpiewaj tak jak on

din, don, din, don, din, don (bis)

Dzięcioł stuka w korę drzewa

cały las, już z nami śpiewa.

Śpiewaj, śpiewaj tak jak on

din, don, din, don, din, don (bis)

 

(głosy ptaków, scenografia-las, drzewa, kwiaty)

 Jaś i Małgosia wędrują przez las. Jaś niesie radio, z którego wydobywa się głośna muzyka. Kończy jeść batonik, papierek wyrzuca na ziemię.

 

Małgosia:

 Jasiu! Co Ty robisz. Tyle razy Cię prosiłam, żebyś nie wyrzucał śmieci do lasu… I ścisz to radio…

 

Jaś:

Eeee tam, to tylko jeden papierek. A co? Nie podoba Ci się taka muzyka?

 Małgosia:

Nie podoba mi się, ale to szczegół. Za to możesz być pewny, że nie podoba się mieszkańcom lasu. Wszystkie ptaki, lisy, wilki i niedźwiedzie zapewne mają Cię serdecznie dość.

 

Jaś:

Przesadzasz. Żaden zając, ani wilk póki co nie skarżył się na mnie, tylko Ty ciągle marudzisz.

            (Jaś dopija coca- colę i butelkę wyrzuca do lasu)

  Ha! Ha!  I co? Nic się nie stało, las jak stał tak stoi. Nie zamierzam nosić w plecaku papierków i pustych butelek.

           (Wyjmuje z kieszeni papierek i rzuca na ziemię)

 

              Chór: Piosenka na melodię „Stokrotki"

Gdzie strumyk płynie z wolna

rozsiewa zioła maj,

stokrotka rosła polna,

a nad nią szumiał gaj,

Stokrotka rosła polna,

a nad nią szumiał gaj

zielony gaj.

Gdzie zioła maj rozsiewał

tam teraz śmieci stos

a słodka woń wyziewów

w korkociąg skręca nos,

a słodka woń wyziewów

w korkociąg skręca nos

twój własny nos.

        Dzieci znikają w lesie. Wychodzą krasnale z walizką, pochylają się nad nią.

 

KRASNAL I  (pochylony nad otwartą walizką przekłada ubrania)

Zapakujmy  powolutku ..........zapakujmy powolutku.......

zapakujmy do walizki wszystkie czapki, buty wszystkie, zapasową siwą brodę i ruszajmy zaraz w drogę.

 

Sroka: To brzmi bardzo zagadkowo… Wyjaśnijcie to i owo.

             W drogę, ale dokąd i dlaczego?

              Czyżby stało się coś złego?

 

KRASNAL II:  a dlatego drogie dzieci,

Że za dużo w lesie śmieci!

Tu papierki, tam obierki

Tu rozbite szkła

Aż się sarna skaleczyła

Kiedy dróżką szła

 

KRASNAL III: Tu papierki, tam obierki

W trawie puszek stos.

Jak się  kiedyś przewróciłem,

To rozbiłem nos!  

 

KRASNAL IV:

Co za hałas, bolą uszy!

Zając z sarna uciec musiał.

Wszędzie trawa wygnieciona

Tu papier, tam puszka rzucona…

Krasnal V:

czy wy dzieci nie wiecie,

że nie krzyczy się w lesie?

Że nie rzuca się śmieci?

Co za dzieci! Co za dzieci!

 

 Biedronka: /podchodzi do krasnala/   Nie smuć się krasnalu miły,

                                                         Bo choć tu śmieciarze byli,

                                                         To nie wszystkie przecież dzieci

                                                          Rozrzucają wszędzie śmieci.

                       

Osa:         Zaraz wszystko posprzątamy,

                 wszystkie śmieci pozbieramy

                        a śmieciarzy wygonimy

                        I wstępu do lasu zabronimy!

 

Motyl 1:  wielkie dziś sprzątanie świata

             Czarownica z miotłą lata!

             I czarownic innych chmara

             Łysa Górę sprzątną zaraz.

/Baba Jaga wpada na miotle, krąży po scenie/

 

Motyl 2:    Baby Jagi nie próżnują

                  I łopaty już szykują.

                  Zamiast straszyć małe dzieci

               Na łopaty wezmą śmieci.

 

 

Motyl 3:  Dzielne skrzaty te krasnale

               Także się nie lenią wcale

               A że długie brody mają

               To świat nimi zamiatają.

 

(czarownica przelatuje przez scenę i znika a zza drzew wychodzi Jaś i Małgosia )

Baba Jaga: Mam Cię hultaju!

                                (Chwyta Jasia za kołnierz)

 

Jaś: (z przestrachem)    O rety! Baba Jaga!

 

Baba Jaga:

Miarka się przebrała łobuzie! Aresztuję cię w imieniu wszystkich zwierząt mieszkających w zielonym lesie. A ty Małgosiu możesz wracać do domu, albo zostać z bratem do wyjaśnienia sprawy. Jak wolisz.

 

Małgosia:

Zostanę z Jasiem, Babo Jago. Straszny z niego nicpoń, ale to mój brat.

 

 Baba Jaga:                           (Siada na pieńku, mówi sama do siebie)

 Musimy coś postanowić w sprawie Jasia.

Zwołuję, więc wszystkie zwierzęta na pilne spotkanie na leśnej polanie. Hop, hop! Przyjaciele, hop,hop!

                            Nadchodzą zwierzęta 

Baba Jaga:

 Drodzy mieszkańcy Zielonego Lasu zebraliśmy się tu, aby osądzić Jasia, oskarżonego o zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy w naszym domu. Naradzie przewodniczyć będzie pan Puchacz Mądraliński. 

Puchacz Mądraliński:

Jasiu, proszę podejdź. 

 Leśna rada chce z tobą porozmawiać.

 

Jaś:

Ale ja jestem niewinny panie Puchaczu Mądraliński. To nie ja! To koledzy śmiecili - Bartek, Antek i Mikołaj…

 

Puchacz Mądraliński:

To się jeszcze okaże. Często słyszę takie wykręty, mój drogi. Ładnie tak zrzucać winę na kolegów?  

 Babo- Jago o co oskarżony jest Jaś?

 

Baba Jaga:

O zaśmiecanie lasu i zakłócanie ciszy i porządku w lesie.

 

Puchacz Mądraliński:

Czy zwierzęta chcą coś dodać w tej sprawie?

 

Zającowa:  

W ubiegły czwartek ucięłam sobie drzemkę pod krzaczkiem … Aż tu wyrwał mnie ze snu jakiś przeraźliwy wrzask, gwizdanie i głośna muzyka. Tak się przelękłam, że omal serce nie wyskoczyło mi z zajęczej piersi. Rzuciłam się do ucieczki i nabiłam sobie guza o pień sosny, której nie zdążyłam ominąć.

 

Lisica:

Jaś zostawił w zeszłym miesiącu na leśnej ścieżce butelkę z resztkami jakiejś brązowej cieczy. Chciałam sprawdzić co  jest w tej butelce i poplamiłam się tym lepkim paskudztwem, a szłam właśnie do koleżanki pochwalić się swoim nowym, pięknym futrem.

 

Wilczyca:

Wybrałam się w głąb lasu, aby coś upolować na obiad. Patrzę zza krzaczków, a tam Jaś pali ognisko…

 

Ptaszek 1:    W lesie? Kto rozpala ognisko w lesie?

                     Nie można palić ogniska w lesie!

 

Ptaszek2:      Całe szczęście, że las nie spłonął! Co za bezmyślność! Co za głupota!

 

Puchacz:  Cisza! Proszę o spokój!  Pani Wilczyco, proszę kontynuować.

 

Wilczyca:

 … więc jak już wspomniałam, okrutnie byłam głodna. Widziałam, że Jaś coś je i resztki wyrzuca do lasu. Miałam nadzieje, że to co Jaś wyrzuca nadaje się do przekąszenia. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że to puszki po napojach, plastikowe opakowania i papierki po batonach.

 

Myszka:

 Dodam jeszcze, że pozostawiane przez Jasia śmieci nie ulegną tak szybko biodegradacji. Będą leżały w Zielonym Lesie dziesiątki, a nawet setki lat.

 

 Puchacz:

 Głos oddaję pani Słowikowej   

 

 

Słowikowa:

Nie muszę chyba nikomu przypominać, że jestem szczególnie wrażliwa na dźwięki. Codziennie o 15.00 siadam na buku i ćwiczę głos przed wieczornym koncertem. 

Muszę państwa zmartwić, ale chyba będę musiała odwołać moje występy, ponieważ Jaś systematycznie zakłóca moje ćwiczenia. Siada pod drzewem i słucha radia na cały regulator. To jest nie do zniesienia. Mam poważnie uszkodzony słuch! Och, och!

 

Puchacz:

Czy masz coś na swoją obronę Jasiu?

 

 Jaś:

Myślałem, że nic złego się nie stanie jeśli zostawię w lesie śmieci…  to przecież tylko butelki, puszki i folia, a głośna muzyka nikomu nie zaszkodzi. Chyba się myliłem. Przyznaję się do winy i postaram się poprawić.

 

Baba Jaga:

Dobrze, że dostrzegłeś swoją winę. Teraz zwierzęta udadzą się na  naradę, aby ustalić, jak zmienić twoje złe zachowanie i nawyki, i jaką karę ci wymierzyć.

 

(Zwierzęta naradzają się, poczym wnoszą na scenę worki na śmieci i  kosze z napisami )

 

Puchacz:

Po burzliwej naradzie ustaliliśmy, że po pierwsze: Musisz pozbierać śmieci, którymi zasypałeś nasz las. 

 

 

Małgosia:

 Mogę pomóc bratu? Robienie dobrych uczynków sprawia mi przyjemność.

 

Puchacz:

 Oczywiście moja droga.

 

Baba Jaga:

Po drugie. Musisz zaakceptować i podpisać regulamin, który dla ciebie sporządziliśmy.

Prosimy panią Sowę Mądralińską o przedstawienie jego treści.

                 

 Sowa:   (odczytuje regulamin, Jaś powtarza)

Ja, Jaś obiecuję, że:

  1. Nigdy więcej nie wyrzucę śmieci do lasu.
  2. Nie będę: deptał leśnych kwiatów i grzybów, łamał gałęzi, wycinał scyzorykiem napisów na drzewach. 
  3. Będę zachowywał się cicho, pamiętając, że las jest domem zwierząt, a ja jestem w nim gościem. 

 Czy będziesz przestrzegał tych zaleceń?

 

 Jaś: Tak

Sowa:

W takim razie złóż tu swój podpis

 (Jaś podpisuje regulamin)

 

Jaś:

Zgadzam się na wszystko i już biorę się za sprzątanie.

Niech porządek tu się stanie!

 

Małgosia:

Pozbieramy wszystkie śmieci

Niech nam słońce znów zaświeci!

                 (Wrzucają śmieci do jednego worka)

 

Sowa:

zaraz, zaraz… Dzieci -  czy wszystkie śmieci wrzucamy do jednego worka? Nie trzeba sortować śmieci?


Puchacz:

 Czy wiecie, że z niektórych śmieci da się jeszcze coś zrobić – np. ze starych butelek w hutach szkła można zrobić nowe butelki, z makulatury można zrobić nowy papier. 

 

Wiewiórka:

Czytałam, że  wytwarzanie nowych przedmiotów ze starych już zużytych to proces który  nazywa się „recykling”!

 Krasnoludki – słyszeliście kiedyś o recyklingu?

 

Krasnal VI:

 Oczywiście. My zawsze postępowaliśmy mądrze.

 Zawsze szanowaliśmy środowisko. Nie śmieciliśmy i nie niszczyliśmy przyrody.

 

Krasnal VII:

Już od wielu wielu lat

dbamy o nasz piękny świat.

Śmieci nigdzie nie rozrzucamy,

kwiatków w lesie nie zrywamy

 i żyjemy higienicznie

oraz też ekologicznie.

Wszyscy sprzątają las akcentując wrzucanie śmieci do odpowiednich pojemników.

      Chór  śpiewa  piosenkę  DUSZKI, DUSZKI

Żyją w lesie małe duszki,

Które czyszczą leśne dróżki.

Mają miotły i szufelki

I do pracy zapał wielki.

 

Duszki, duszki

Duszki leśne

Wstają co dzień

Bardzo wcześnie

I ziewając

raz po raz

zaczynają

sprzątać las!

 

Piorą liście, myją szyszki

Aż dokoła wszystko błyszczy.

Muchomorom piorą groszki

Bo te duszki to czyścioszki.

 

Duszki, duszki...

 Gdy ktoś czasem w lesie śmieci

Zaraz duszek za nim leci,

Zaraz siada mu na ręce

Grzecznie prosi: - Nie śmieć więcej!

 Duszki, duszki...